Wielu Polaków sądzi, że krem Nivea to produkt epoki PRL, którego bratem jest płyn Ludwik, a siostrą Pani Walewska. To błędne przekonanie, bo marka pochodzi jeszcze z końca XIX wieku. Wszystko zaczęło się w 1880 roku, kiedy pochodzący z Brandenburgii Paul Carl Beiersdorf kupił w Hamburgu aptekę. Wkrótce potem poszerzył ją o laboratorium, gdzie rozpoczął produkcję specyfików stosowanych przez lokalnych dermatologów. Jedną z opracowanych innowacji był plaster leczniczy zarejestrowany w urzędzie patentowym 28 marca 1882 roku. Właśnie ten dzień uznaje się za oficjalną datę powstania firmy Beiersdorf.

Krem jak lekarstwo

Rozwój przedsiębiorstwa zapoczątkowany przez jej założyciela kontynuował w kolejnych latach doktor Oscar Troplowitz. Urodzony w Gliwicach Żyd polskiego pochodzenia po namowach wujka wystartował w przetargu na zakup hamburskiego laboratorium. Mimo że był najmłodszym, który złożył ofertę zakupu (miał wtedy 27 lat), właśnie jego jako swojego następcę wybrał Beiersdorf. Umowa opiewająca na kwotę 60 tys. marek zakładała, że Troplowitz przejmie aptekę 1 lipca 1891 roku, ale wcześniej, przez 12 miesięcy, dwaj wspólnicy będą pracować razem. Druga część kontraktu okazała się niemożliwa do zrealizowania. Laboratorium było za małe dla dwóch aptekarzy, w związku z tym młodszy wspólnik postanowił dopłacić do ustalonej kwoty kolejne 10 tys. marek i 1 października został jedynym właścicielem firmy.

Kluczem do sukcesu okazała się współpraca z dermatologiem Paulem Gersonem Unna, z którym kontakt nawiązał jeszcze Beiersdorf. Rosnąca liczba zamówień oraz wprowadzanie nowych patentów oznaczało konieczność rozbudowy firmy, dlatego nowy właściciel już w 1892 roku zakupił w Hamburgu parcelę, na której wybudował fabrykę. Troplowitz nie koncentrował się wyłącznie na stronie finansowej swojego biznesu. Wprowadził korzystne, jak na tamte lata, rozwiązania socjalne. Ograniczył tygodniowy czas pracy z 60 do 56 godzin, wypłacał premie gwiazdkowe i urlopowe, a dla karmiących matek wydzielił w zakładzie specjalny pokój.

Zdobywane latami przez Troplo-witza kontakty zaowocowały opracowaniem formuły, na której oparta była produkcja kremu Nivea. Geneza nazwy jest bardzo prosta – łacińskie nix i nivis oznacza po prostu biały jak śnieg. Do tej pory kremy powstawały wyłącznie na zamówienie i dostępne były w aptekach. Sytuację zmieniła rozpoczęta w grudniu 1911 roku na skalę przemysłową produkcja kremu Nivea. Podstawą odkrycia Oskara Troplowitza był euceryt, naturalny środek emulsyjny uzyskiwany z tłuszczu wełny owczej. Euceryt był pierwszym znanym środkiem pozwalającym na utworzenie stabilnej emulsji łączącej tłuszcz i wodę. Skład współczesnej nivei pozostał praktycznie taki sam, jak w oryginalnym przepisie: gliceryna, panthenol, kwas cytrynowy, woda, środek emulsyjny euceryt i substancje zapachowe. Do 1946 roku krem pakowany był do metalowych pudełeczek, w 1946 roku ze względu na brak surowca metal został na pewien czas zastąpiony kartonowym opakowaniem.

Żołnierze też dbają o cerę

W 1918 roku zmarł Troplowitz oraz jego szwagier dr Otto Hanns Mankiewicz, wspólnik od 1906 roku. W tej sytuacji firma P. Beiersdorf & Co. została przekształcona w spółkę. W latach 20. ubiegłego wieku rozpoczęto poszukiwania partnerów handlowych w Polsce. Wkrótce potem powstały wytwórnie kosmetyków: najpierw w Katowicach, a następnie w Poznaniu. Spółki prowadzące fabryki działały pod nazwą Pebeco, od pierwszych liter założyciela – Paula Carla Beiersdorfa. Przedsiębiorstwo na Śląsku działało krótko i cała produkcja kremów, past, plastrów leczniczych i opatrunkowych przeniosła się do Poznania. Wielkopolska fabryka była jedną z największych w ramach całego koncernu – przed wybuchem wojny zatrudniała 130 pracowników.

Lata wojny i okupacji nie odbiły się w znaczący sposób na produkcji. Wprost przeciwnie, poznański zakład musiał zwiększyć moce przerobowe po zbombardowaniu hamburskiej fabryki. Głównym odbiorcą materiałów opatrunkowych i kosmetyków w tym czasie była armia niemiecka. Najgorszy w tym okresie okazał się 1945 rok, kiedy w trakcie walk wyzwoleńczych budynki uległy zniszczeniu. Szybko jednak zakład przywrócono do stanu umożliwiającego produkcję. Pracownicy samodzielnie odgruzowywali zakład i przeprowadzali naprawy urządzeń. W czasach socjalizmu w firmie wprowadzono zarząd państwowy. Obok wytwarzanych do tej pory plastrów i kremu Nivea, do oferty trafiły także woda kolońska, pasta do zębów i zasypka dla dzieci.

Ustawy nacjonalizacyjne uchwalane przez władze PRL nie wpłynęły na samą pracę zakładu, jednak wiązały się ze zmianą. Fabryka Pebeco została najpierw przemianowana na Lechię, a później Pollenę-Lechię. Wynikało to z faktu, że wszystkim przedsiębiorstwom zrzeszonym w Zjednoczeniu Przemysłu Chemii Gospodarczej dodano do nazwy Pollena, na przykład Pollena-Ewa, Pollena-Uroda, Pollena-Wrocław. Zakłady Polleny w latach 70. produkowały m.in. proszek lxi i mydło Biały Jeleń.

Autonomia polskiej Nivei

Międzynarodowa Nivea rozwijała się dynamicznie na całym świecie, natomiast jej rozwój w Polsce przebiegał zupełnie inaczej. W wyniku tego doszło do specyficznej sytuacji, w której na świecie istniały dwie marki Nivea: polska i międzynarodowa. Znak firmowy był ten sam, jednak asortyment kosmetyków całkowicie odmienny. W latach 90. w wyniku powszechnej prywatyzacji nastąpiły zmiany własnościowe. Udziałowcem został niemiecki Beiersdorf, dlatego polska spółka od tego momentu nazywała się Beiersdorf-Lechia. Jednak nie na długo. Badania, które przeprowadził w 2004 roku Pentor, pokazały, że konsumenci nie identyfikują nazwy właściciela z marką Nivea. Dlatego decyzją 94 proc. ankietowanych kosmetyczna firma przyjęła nazwę Nivea Polska, tak jak jej flagowy produkt. W 2006 roku Beiersdorf z siedzibą w Hamburgu został jedynym właścicielem polskiej spółki.

Moce przerobowe poznańskiej fabryki okazały się niewystarczające, dlatego w 2001 roku uruchomiono w stolicy Wielkopolski drugi zakład. Roczna produkcja nowej fabryki wynosiła 6 tys. ton kremów i emulsji, co daje 60 milionów sztuk opakowań kosmetyków. Właśnie Poznań wybrano na regionalne centrum logistyczne na północno-wschodnią Europę. Stąd trafiają zamówienia m.in.: do Rosji, Ukrainy, na Węgry, do Czech i Słowacji.

Ponad sto lat istnienia marki Nivea zaowocowało powstaniem nowych produktów – dedykowanych kobietom w różnym wieku, dzieciom oraz mężczyznom. Ambasadorkami kremu Nivea na świecie była Jane Seymeur, dziewczyna Bonda oraz wokalistka Rihanna. Mimo upływu lat klienci wciąż wracają do charakterystycznego okrągłego niebieskiego opakowania na półkach sklepów kosmetycznych. Nivea udowadnia, że bez względu na to, kto jest jej właścicielem, ciągle jest w czołówce sprzedaży kosmetyków i nie musi bać się konkurencji takich koncernów jak LOreal, Helena Rubinstein czy Estee Lauder.

Daniel Wilk

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Jakie to trudne

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Jak zostać fotografem?

Wiele młodych osób przed podjęciem pracy zastanawia się nad wyborem właściwej profesji. W …