– Zapłaciłem dużo, ale gdzie indziej mógłbym zapłacić trzy razy więcej. „In-tek” okazał się bardzo tolerancyjny dla mojej wizji wyposażenia siłowni w niezbędny sprzęt.

Znakomicie zapowiadającym się wychowankiem Zbigniewa Kowalkowskiego jest 17-letni uczeń technikum elektroenergetycznego z Lubawy, Adam Domazer. Mówi się o nim, że jest młody, ale silny jak koń. Już w wieku 12 lat zmagał się na rękę z dwudziestolatkami. Raz nawet przy takiej okazji coś zgrzytnęło w ramieniu i pękło podczas pojedynku, ale to nie zraziło chłopaka do kolejnych prób siłowych.

Dzięki ojcu, który był entuzjastą sportu wyczynowego, uprawiał zapasy, był partnerem wspomnianego wcześniej zapaśnika Jacka Fafińskiego, rodzinna piwnica miała szansę zamienić się w prowizoryczną siłownię. Na środku stały stojaki, sztanga i ławka, a na ścianach wisiały plakaty z podobiznami Pu-dziana i Dymka.

Piwniczna sztanga ważyła z pełnym obciążeniem 85 kg. Gdy Adam miał 13 lat, wycisnął ten ciężar w leżeniu 15 razy z rzędu. Dziś jest to już prawdziwy siłacz, który ma na koncie wynik 215 kg w wyciskaniu sztangi leżąc, 200 kg (tylko 200, bo na razie obawia się o stawy kolanowe) w przysiadzie i 300 kg w martwym ciągu. W domu ukształtował się już zwyczaj polegający na tym, że przed śniadaniem ojciec z synem podają sobie ręce na przywitanie, ale nie jest to jakieś zwyczajne „podaj łapę”, lecz prawdziwe siłowanie się, zmierzające do pokonania przeciwnika przez „miażdżenie” mu dłoni.

– Ten chłopak wyrasta na niesamowitego siłacza – ocenia możliwości Adama jego trener, Zbigniew Kowalkowski. -Z kowadełkami po 180 kg to on nie chodzi, ale biega!

W roku bieżącym Adam zamierza wystartować w eliminacjach na strong-mana, jakie Mariusz Pudzianowski urządza każdej wiosny w ramach poszukiwania talentów.

– Chodzi o to, aby się sprawdzić – dopowiada Adam. – Na pewno nie będę jedynym kandydatem na zawodnika, ale dobrze jest wiedzieć, jakie mam szanse na tle konkurentów.

Od marca ubiegłego roku Adam ma swojego sponsora. Chłopaka docenił mianowicie pan Piotr Truszczyński, właściciel firmy „Szkłomal”.

Czas mija – Adam podnosi coraz więcej, natomiast Zbigniewowi Kowalkowskiemu marzy się siłownia, jak to mówią, z prawdziwego zdarzenia. Taka, która będzie w stanie pomieścić jednorazowo kilkadziesiąt osób. Ma nadzieję, że odpowiedni lokal na ten cel uda mu się zbudować w samej Lubawie, byleby tylko rada miasta zechciała przyznać na ten cel odpowiedni teren. Ostatecznie, kluby kulturystyczne dzisiaj to już nie jakieś tam „nowinki zza morza”, jak mówiło się za dawnych lat, ale wręcz obowiązkowe „przybytki” dla ludzi dbających o higienę i zdrowy styl życia.

Spis treści

Pasjonaci z wielkiego podwórka – kulturystyka cz.1

Pasjonaci z wielkiego podwórka – kulturystyka cz.2

Pasjonaci z wielkiego podwórka – kulturystyka cz.3

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Jakie to trudne

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Kompresor tłokowy – wszystko, co musisz wiedzieć

Kompresor tłokowy jest maszyną działającą na zasadzie wyporności dodatniej, która wykorzys…